Dlaczego potrzebujemy Równowagi i Dojrzałości a nie Egoizmu?

W odpowiedzi na to pytanie pomaga mi rozumienie następującego procesu psychologicznego, który zachodzi w każdym człowieku. Taki rodzaj mechanizmu….

Na skutek różnych doświadczeń które spotykają nas w życiu. Na skutek sposobu myślenia jaki każdy z nas ma. Powstają w naszych ciałach i umysłach emocje, które są stanami zmiennymi i ulotnymi. Wprowadzają nasze ciało i umysł w określony stan przeżywania pod ich wpływem. Wszystkie emocje (trudne i przyjemne) są moralnie obojętne w przeżywaniu i powstają w nas zupełnie mimowolnie. Czyli nie mamy wpływu na ich powstawanie. Na doświadczenia, które nas spotykają też często wpływu nie mamy. Mamy natomiast wpływ na sposób myślenia i na nasze reakcje. Tu możemy pracować i korygować, tak by nas wspierały a nie obciążały.

Emocje

Emocje natomiast, czy tego chcemy czy nie, będą powstawały poza naszą wolą. Możemy je wypierać jeżeli nam się nie podobają. Możemy je na poziomie rozumu odcinać i nie słuchać ale one i tak są i będą. I w jakiś określony sposób wywołują na nas wpływ. Pytanie tylko czy dzieje się to w procesie świadomym, czy poza naszą świadomością. Na dalszym etapie jest nasze działanie i nasze reakcje. I to one dopiero podlegają ocenie moralnej. Dlatego dla uporządkowania procesu, dobrze jest odklejać przeżywane emocje od sposobu naszego działania lub reagowania, ponieważ na nasze rekcje i sposób myślenia mamy wpływ i te obszary możemy korygować.  

To że emocje są to jedna sprawa. Ale po co one są? Zdaje się ważniejszym pytaniem. Dalszy etap procesu podpowiada, że pod każdą emocją kryje się zrealizowana potrzeba lub brak jej realizacji. Potrzeby wg. A. Maslowa dzielimy na podstawowe czyli fizyczne, bezpieczeństwa i miłości, budowanej więzi to też rodzaj przynależności społecznej. Następnie wyróżnia on wyższe potrzeby to szacunek oraz samorealizacja, rozwój i sukces. To tzw. Piramida Potrzeb Maslowa.  Wobec tego, kiedy przeżywamy trudne emocje, dobrze jest wsłuchać się w potrzeby, po to, żeby odnaleźć czego potrzebuję, żeby tam stworzyć przestrzeń na odpowiedź, na własne potrzeby. Po to żeby w miarę możliwości ją zabezpieczyć i zaspokoić. Zatem emocje informują nas o tym czego potrzebujemy, o naszych granicach, o tym co ważne.

Do całej układanki procesu brakuje jeszcze tylko Wartości, które są po drodze….

które są paliwem dla emocji, które to wyznaczają nam drogę życia, jego sens i często określają też cel. Dlatego jeśli marzymy o byciu zawodowym sportowcem. Realizacja tego celu jest wartością, która napędza nas do działania. Jednakże w drodze realizacji tego celu często będzie bywać, że nasze potrzeby fizyczne czasem szacunku i przynależności oraz sukcesu nie będą realizowane. A to będzie generowało trudne emocje, frustracje czasem żal i bunt. I kiedy zatrzymam się tylko na tym etapie na emocjach i na potrzebach nie rozwinę talentu i nie osiągnę sukcesu. Chwilowo poddam się egoistycznej wygodzie a może lęku ale nie rozwinę ducha sportowca. A kiedy dodam do tej drogi uporządkowane i zrównoważone wartości cała pełnia życia z jego blaskami i cieniami stoi przede mną. Wówczas uczymy się dojrzałości i równowagi a egoizm możemy odłożyć na półkę. Egoizm jest pokusą. Zawsze kusi rodzajem wygody, kusi łatwością, kusi szybkością ale i bezpieczeństwem. Po co się będziesz męczył, odpocznij. Po co się będziesz narażał jeszcze przegrasz a uczucie porażki kiepsko smakuje. Tak rozumiany egoizm zatrzymuje w rozwoju i nie będzie służył miłości do siebie, ponieważ w tle za każdym razem będę czuł, że jestem słaby, bo nie osiągam i nie robię tego czego prawdziwie chcę. W końcu godzę się na to co jest ale żyję w poczucia braku sprawczości, być może w poczuciu obwiniania lub usprawiedliwiania.  Dlatego w moim rozumieniu egoizm jest pułapką i brakiem miłości zarówno siebie jak i  bliźnich.

Zawsze mam wpływ na to co po mojej stronie.

Ważne, żeby wiedzieć na co odpowiadać, by zadbać o siebie, zdrowie psychiczne i przyszłe życie. Dlatego jeśli przeżywam trudniejszy moment może jakaś kontuzja, może jakieś pasmo przegranych meczy, może zmęczenie fizyczne to mogę posłuchać emocji i potrzeb odpowiedzieć na nie w kontekście wartości która jest ważna na tu i teraz, a która nadal współpracuje z dalekim celem, wyższą wartością np. bycia zawodowym sportowcem. Mogę zaplanować regeneracje sił, zaplanować działania, które będą prowadziły mnie do rozwoju. Działania, które ochronią moje zdrowie psychiczne. Wszystko to po to żeby nie zgubić po drodze tego co ważne i nie uciekać w egoizm, by zachować równowagę.

Inny przykład:

Kiedy Rodzina decyduje się na budowę domu. To jest wartość, która napędza do działania. Marzenia o domu to paliwo. I będzie bywało tak, że po drodze w realizacji celu i wartości jakim jest nowy dom, trzeba będzie zgodzić się na trud i inne wyrzeczenia z tym związane. Jednak świadome przeżywanie tego procesu drogi życia, jakim jest budowanie domu i wszystkich związanych z tym kosztów materialnych, emocjonalnych i psychicznych całej rodziny będzie trudnym wyzwaniem. Wsparciem będzie, wsłuchiwanie się w emocje i potrzeby własne i najbliższych. Porządkowanie wartości i potrzeb przez cały okres realizacji budowy domu. Dzięki temu wsłuchiwaniu się, mamy wpływ na trwający proces w taki sposób, żeby nas ta droga nie wepchnęła na przykład w kryzys relacji w rodzinie. Mamy wpływ na to co „tu i teraz”, a to, „tu i teraz” odniesione do celu dalekiego do dalekiej wartości nadal współpracuje i jest realizowane. To naprawdę można zabezpieczyć i dobrze jest pracować nad tym zabezpieczaniem na bieżąco.

Kiedyś pracowałam z młodym człowiekiem, który zakładał rodzinę. Mówił, że jego pasją, tym co jest numer jeden na teraz to bycie muzykiem. W drodze jest dziecko. Mówi jest dobrze, tylko boje się, że nie będę umiał tego pogodzić i muzykowanie będzie ważniejsze. A nie chciałbym skrzywdzić dziecka ani żony. Pracowaliśmy trochę nad równowagą wsłuchiwaniem się w potrzeby i wartości jakie nim kierowały. W skupieniu nad procesem. Po roku rozmawiamy ponownie i mówi pamiętasz jak kiedyś mówiłem, że muzykowanie jest dla mnie najważniejsze. Wiesz jakoś z tym nie walczyłem ale dzięki temu flow, dzięki tym wskazówkom co od Ciebie dostałem ułożyło mi się. I ułożyło się tak jak ma być. Dziś czuję, ze rodzina jest numer jeden. Dziecko, które przyszło na Świat i to wszystko o czym mówiłaś zgoda na proces wsłuchiwanie się w siebie w potrzeby wartości emocje, dialogowanie i puzzle wskoczyły na miejsce. Muzykowanie może być na drugim planie i czuje się z tym ok. Mogę ćwiczyć mniej nie czuje się jakbym przegrał, poddał się czy coś poświęcił. Wiem, że przyjdzie taki moment i znów będę grał więcej. Obszary życia Hobby – Praca – Rodzina Pomagają mi porządkować wartości i układać to co ważne na tu i teraz. I Nic nie przegrałem, wygrałem życie. Dzięki!

Dokładnie tak jest. Życie jest procesem, jest drogą. I Dobrze jest wykształcić w sobie tę umiejętność cieszenia się tym co tu i teraz. Taką obserwację siebie w tu i teraz oraz połączyć to z sprawczością i decyzyjnością. Czasem taką zgodą na niewygodę, na trudne emocje. Wiedza skąd są pomagają zachować spokój. Z kolei wiedza dokąd zmierzam pomaga i nadaje sens, wycisza lęk i bunt. Dlaczego? Bo w zgodzie na drogę, która niesie różne zmiany włącza się ciekawość, elastyczność i obserwacja. Potem okazuje się, że i w tym procesie wartości również ulegają zmianie. Dziś ważne są takie a za rok będą inne. Dlatego potrzebujemy uważności, świadomości, równowagi i dojrzałości. By mieć świadomość dokąd idziemy.

Egoizm może być pułapką. Może zatrzymać nas w rozwoju. Może zatrzymać nas w emocjach i potrzebach. Zatrzyma na tym co tu i teraz dobre, być może wygodne, być może prostsze. Egoizm zatrzymuje to odniesienie do dalekiego celu, dalszej większej/wyższej wartości. Zatrzyma w strefie komfortu. Bywa, że egoizm jest potrzebny. Po to też jest. Ma jednak swoje słabe strony i dobrze o tym wiedzieć, żeby był pod wpływem naszego działania a nie odwrotnie.

Wartości

Wartości! One nadają nam sens życia nawołują do rozwoju i uporządkowania, motywują do działania i są paliwem dla emocji. Poprzez uporządkowanie się z wartościami, uporządkowanie ze swoim sposobem myślenia mam wpływ na emocje. Potrzeby są gdzieś pośrodku. Są ogromnie ważną informacją. Poukładanie się z tym procesem pozwala w zgodzie przejść trudniejsze momenty w życiu. Wspiera proces decyzji w którym kierunku iść. Wspiera poczucie sprawczości, stabilizacji i  dojrzałości właśnie.

Kiedy pracuję z przedsiębiorcami, którzy zbudowali swoją firmę często od podstaw zupełnie sami. I kiedy tej pracy już jest tak wiele, że sami nie dają rady ogarnąć tego wszystkiego a na nowe czynności nie ma już fizycznie miejsca. Przyznają trochę wspólnie i jakby jednogłośnie, że utknęli w wielości obowiązków i nie mogą iść dalej. Dochodzą do takiego momentu i porównują się do goryla we mgle, który porusza się w gąszczu spraw, bez efektywnego planu, od sprawy do sprawy, od pożaru do pożaru. Niemal każdy dzień kończy z frustracją i przemęczeniem. Kiedy przechodzimy proces indywidualnego treningu asertywności, bo od tego w takich momentach z reguły zaczynamy, znajdujemy obszary do zmian. Co można zmienić, co zredukować, gdzie nanieść korekty i poprawki w działaniu, żeby wydobyć porządek i działanie. Sporo pracujemy na wartościach jako narzędzie korygujące. Wielu z tych przedsiębiorców, którzy zbudowali biznes od początku zupełnie sami i docierają do miejsca, gdzie powstaje potrzeba rozszerzenia zespołu, mają trudność w wyobrażeniu sobie, że miałby ktoś inny przejąć za nich część albo większość obowiązków. Wówczas to również praca na przekonaniach, na sposobach myślenia i zabezpieczania lęków, które temu myśleniu towarzyszą. To praca nad sensownym i mądrym poukładaniu obszarów odpowiedzialności biznesowej. Niemal na końcu pracujemy z materiałem zarządzania sobą w czasie. Kiedy dzieje się odwrotnie, często słyszę opinie, że zarzadzanie czasem to ściema i to nie działa. Fajnie to wygląda w teorii ale w praktyce to nie działa. To prawda nie będzie działać. Bo to jest tak samo jakby ktoś mi dał wkrętarkę jako narzędzie ale nie powiedział jak jej użyć. Tez mogłabym dojść do wniosku, że jest popsuta, bo nie będę wiedziała jak jej użyć.

Po jakimś czasie zbieramy owoce tych prac. Dzieją się małe cuda. Przekraczamy pewne granice chaosu i dążymy do uporządkowania. To się dzieje faktycznie. Mamy konkretne pomysły w konkretnym planie i je realizujemy. Po jakimś czasie okazuje się, że mamy oddech i firma nabiera porządku a przedsiębiorca Twórca biznesu Szef odzyskuje poczucie sprawczości sensu i równowagi. Odzyskuje szacunek do siebie i wreszcie zaczyna się czuć jak szef.

Kiedyś klient, dziś już kolega, mi mówił mniej więcej tak: myślałem, że już to zamknę i wrócę na etat. Powstrzymywała mnie tylko, ta myśl o zamykaniu, że to bardzo skomplikowane. Ale nie miałem już do tego serca ani pasji. Miałem dość. Wtedy zaczęliśmy pracować. Twoje narzędzia pokazały mi, że mogę to poukładać inaczej. Twoje zarażenie motywacją i nową energią mi pomogły. Ruszyliśmy leniwie z miejsca. Najcenniejsze było to, że odzyskałem poczucie sprawczości i takie światło gdzie iść i co robić. Równowaga nadaje porządek.  Dziś jestem, moja firma żyje, ja się cieszę a co najważniejsze nie czuje tej frustracji i poczucia porażki.

Te przykłady pokazują, że narzędzia, które oprócz tego, że oferuje i daję moim klientom z którymi współpracuję, to  równolegle wspólnie szukamy sposobu ich zastosowania. Bo każdy człowiek działa inaczej i każdego świat jest inny. Ta różność nas scala. Często trochę towarzyszę i motywuję. Jednocześnie wspieram ale całą pracę wykonują samodzielnie. Stąd takie poczucie dumy i sprawczości.

Osobiście też wielokrotnie doświadczyłam mocy działania w równowadze i dojrzałości. Początkowo nie miałam w planie otwierania własnej działalności, nie mówiąc już o powołaniu do życia jakiejkolwiek Fundacji. Rozwijałam swoje nowe kompetencje, bo chciałam zmienić zawód i pracę. Odnalazłam co chcę robić i zwyczajnie chciałam pracować. O pracę na etat w moim nowym zawodzie okazało się, że jest bardzo trudno. Ks. Pawlukiewicz mówił, że „z braku rodzi się lepsze” U mnie tak było z braku pracy etatowej stworzyłam miejsce pracy dla siebie. To jest to miejsce, w którym obecnie pracuję, w którym stworzyłam usługi, które Wam oferuję. Czy to miejsce jest lepsze od etatu tego nie wiem, bo nie patrzę w ten sposób. Wzrok kieruję na to co mam a mam poczucie sprawczości, mam poczucie misji i poczucie sensu. Zawsze bardzo mi zależało, żeby robić coś co ma sens, co pomaga ludziom. Czy to będzie w etacie czy na własnej działalności czy w Fundacji. Nie ma znaczenia. Ważne żeby z sensem i misją żyć i pracować, i pensją wesprzeć rodzinę by żyć. Dzięki temu, że dziś samodzielnie organizuję sobie pracę różnymi obranymi metodami, mam elastyczny czas pracy co bardzo sprzyja i pomaga w organizacji mojego życia zawodowego i rodzinnego z moimi dziećmi.  Dzięki tej elastyczności potrafię wpaść do domu ugotować obiad i międzyczasie zrobić lekcje z starszym synem i lecieć dalej do pracy. Trochę biegam i wymaga ta praca ode mnie, dużego uporządkowania, świadomości emocji żeby nie popadać w wir pośpiechu, dobrej organizacji pracy i asertywności, bo bez tego ani rusz ? Przy okazji mam możliwość codziennego trenowania własnych narzędzi. To, że pracuję z przeróżnymi ludźmi daje mi ogromne bogactwo doświadczeń, z których czerpie dla siebie ale i dziele się doświadczeniami z wszystkimi tymi, którzy ze mną współpracują. Wiele razy dotknęłam ściany i myślałam, teraz to już chyba koniec. Ubiegło roczny start pandemii wygenerował podobny tego typu niepokój i kryzys. Kolejny moment kiedy trzeba było zrobić krok do tyłu zrobić przegląd siebie, zasobów i zagrożeń. Powstała kolejna moja świadoma i uporządkowana odpowiedź na to, co generuje Świat. Na to, na co wpływu nie mam. Poszukuję, dopasowuję i nieustannie buduję strategię działania w elastyczności mądrości i równowadze. Bo na to mam wpływ. Na własną strategię działania, jako odpowiedź na to, na co wpływu nie mam. Do tego i Ciebie zapraszam.

Pamiętaj! „ Nie tłumacz się! Działaj” B. Tracy.

Bo  „ Rozwój zaczyna się tam gdzie kończą się obwinienia” J. Powell SJ

I jednocześnie zapraszam do współpracy ?

MW

Dlaczego Kochanie siebie pomaga w biznesie? Szczególnie w kryzysowych sytuacjach…

Dobrze wiedzieć kim jestem…..

Bo wiesz kim jesteś i znasz siebie. Wiesz jak działasz i reagujesz. Dzięki temu trudno Cię wytrącić z równowagi i zranić. Bo nie poddasz się manipulacji a w  kryzysie pewniej i stabilniej działasz.  Bo wtedy kiedy tego potrzebujesz zachowasz spokój. Bo masz naturalną ochronę przed ludźmi, których celem jest Ci zaszkodzić. Bo wzbudzasz zaufanie. Bo nie jesteś naiwny. Bo miękko i naturalnie budujesz trwałe i budujące relacje. Nie dasz się zwieść ludziom, którzy chcą Cię wykorzystać. Łatwiej Ci być wytrwałym i konsekwentnym. Z miłością do siebie będziesz stabilny emocjonalnie. Trudno Cię będzie przestraszyć. Łatwiej wychodzisz z opresji. Nie jesteś podatny na wpływy. Sam decydujesz czy podejmujesz jakieś działania czy nie. Wysłuchujesz i obserwujesz otoczenie  z otwartym umysłem a potem decydujesz czy wchodzisz czy nie wchodzisz w propozycje Ci oferowane. Masz autentyczny kontakt z sobą i z innymi ludźmi. Nie musisz ubierać maski twardego macho, lub ofiary by coś uzyskać. Jesteś wiarygodny i autentyczny i tym zjednujesz sobie ludzi. Dzięki temu budujesz autorytet. Masz elastyczne myślenie. Posiadasz szacunek w sobie. Nie musisz o niego zabiegać. Komunikujesz się bezpośrednio. Jeśli lubisz siebie jesteś względem siebie fair i uczciwy. Nie będziesz potrzebował oszukiwać innych. Jeśli natomiast nie przepadasz za sobą wówczas budujesz swój wizerunek w uzależnieniu od świata zewnętrznego a ten jest zmienny, więc i Twoje poczucie własnej wartości będzie zmienne.

Teraz kiedy zagrożona jest nasza przyszłość, zagrożone jest też nasze poczucie bezpieczeństwa nasza podstawowa potrzeba fizyczna i psychiczna. Codziennie budzą się trudne emocje. Może nawet się nie wyciszają. Wszystko od Ciebie zależy.  Świadomość tego co przeżywam i danie sobie do tego prawa pomaga mi w zachowaniu spokoju i trzeźwego myślenia.

Byłam w wielu trudnych sytuacjach i wielu bardzo kryzysowych. Najtrudniejsze są te co atakują z zaskoczenia, bez możliwości przygotowania się, jak np. Koronawirus. Wówczas włączają się wszystkie nasze mechanizmy obronne, które generują ryzyko, popełnienia błędu. Dlatego warto znać te mechanizmy co one nam robią do czego prowadzą i ewentualnie wytrenować nowe, które włączą dystans, spokój i zachowają realność myślenia. Pomaga w tym Kochanie siebie ? Wielokrotnie się przekonałam, że zawsze bez względu na intensywność sytuacji kryzysowej rozwiązania przychodzą na bieżąco. Potrzebny jest tylko spokój i pewność siebie.

Zagrożone poczucia bezpieczeństwa to automatyczna generacja trudnych emocji. Tyle się ostatnio mówiło o trudnych emocjach. Wiele szkoleń. Przed kwarantanną osobiście prowadziłam szkolenie z trudnych emocji w biznesie, kolejne, które miałam prowadzić mi odwołano z powodu kwarantanny. Teraz jest okazja do praktycznego egzaminu z przeżywania trudnych emocji, do wykorzystania wiedzy na ten temat. Doświadczenie i praktyka czyni człowieka autentycznym w działaniu. Aktualną sytuację widzę również jako okazję do sprawdzenia siebie, do przyjrzenia się sobie jak reaguję w sytuacjach zagrożenia. W sytuacjach kiedy moje poczucie bezpieczeństwa jest zagrożone. Kiedy odczuwam lęk, niepewność i nachodzą mnie czarne myśli. Jak mogę sobie pomóc?  Jak mogę zaplanować swoje działania by zachować dochód i przetrwać czas kwarantanny i zapewne późniejszego kryzysu.

Kolejna metoda, która naturalnie wypływa z postawy miłującej samego siebie, ( i nie należy tu rozumieć narcyzmu czy egoizmu. Te postawy wbrew pozoru nie wyrażają miłości względem siebie, wręcz odwrotnie. O tym bliżej następnym razem….) to zachowanie równowagi życiowej, która wspiera moją wewnętrzną pewność siebie i miłość do samej siebie.

Jest to metoda Trzech Nóg.

Buduję na Rozwoju Duchowym, Bóg Hobby – Rodzinie – i Pracy Zawodowej, którą też mam to szczęście, że łączę z pasją.  Wówczas czuję się bezpieczniej. Kiedy zarwie mi się jedna noga stoję jeszcze na dwóch. Moje doświadczenie życiowe pokazuje, najbardziej niestabilny jest obszar związany z pracą zawodową. Ten najczęściej przeżywa kryzysy i perturbacje. Dzięki metodzie trzech Nóg stoję dalej bo mam rodzinę, mam bogate życie duchowe i mam Boga.

Czas izolacji kiedy to straciłam dochód de facto z dnia na dzień, wykorzystuję na refleksję, odpoczynek, skupienie uwagi na tu i teraz. Kochanie Boga, siebie i rodzina daje mi wielkie oparcie. Ten czas daje rodzinie i dzieciom. Nie panikuje, zachowuję spokój i dystans włączam zmysł obserwacji i czujności mimo, że odwołano mi wszystkie szkolenia zaplanowane do lata. Nie mam l4, opieki na dzieci i specjalnych oszczędności. Nie mam też pewności czy niektóre podjęte biznesowe kontrakty dojdą do skutku, wtedy kiedy to się skończy. Jeśli myślę o przyszłości nie ma tam nic pewnego a taka sprzyja myślom katastroficznym. Dlatego tym bardziej skupiam się na tu i teraz wytężam skupienie, obserwuję i przygotowuję się do nowej rzeczywistości. Inwestuję w relację z Bogiem, w Rodzinę i dalszy rozwój zawodowy. Podjęłam kolejną szkołę by poszerzyć zakres usług na rynku. Ruszyliśmy wspólnie z mężem z remontem biura stacjonarnego – to też dobry dla nas wspólny czas.  Zwyczajnie uruchamiam proces kolejnej zmiany i przystosowania siebie i biznesu do nowych okoliczności. W zasadzie tylko tyle, zawsze taka sytuacja może się wydarzyć, a to co mam w sobie pomaga mi nie panikować, zachować spokój i pogodę ducha ogólny optymizm ?

Ludzie wyczuwają autentyczność!! To kapitał dzisiejszych czasów!! Wewnętrzna MOC! Szczególnie dziś kiedy mamy przesyt cukierkowego i powierzchownego życia. Kiedy mamy przesyt kłamstwa, presji i manipulacji.  Ludzie, nasi klienci są wyedukowani ostrożni i czujni.

Żeby być autentycznym, stanowczym i konsekwentnym potrzebujesz mieć to w sobie, a żeby z kolei mieć to w sobie potrzebujesz lubić siebie i znać się na tym co robisz. Nie zawsze to idzie w parze. Spotykam wykształconych wspaniałych fachowców w swojej dziedzinie, którzy ciągle borykają się z pewnością siebie, z lubieniem siebie. Nie mają tego w sobie. Ten deficyt utrudnia codzienną pracę, codzienny kontakt z klientem. Często wątpią w swoje kompetencje. Wierzą innym, którzy tylko próbują podważyć zakres posiadanych umiejętności i wbijają szpilki w słabsze obszary. Ten deficyt pociąga za sobą brak asertywności. Asertywność właściwie rozumiana pomaga odzyskiwać kontrolę i pewność siebie, bezpieczeństwo i zadowolenie z tego co robisz. To z kolei bezpośrednio przekłada się na jakość relacji z klientami. Zadowolony szef to zadowolony pracownik i zadowolony klient. Dlaczego? Bo szczęście, pewność siebie i asertywność trzeba budować w sobie. I co masz to dajesz tym z którymi współpracujesz. A to jest konkretna inwestycja konkretna praca.  Tak jak inwestujesz i poszerzasz w swoją wiedzę specjalistyczną, by móc realizować swój zawód i zarabiać pieniądze potrzebujesz inwestować w rozwój i budowę własnej pewności siebie i asertywności. Bez właściwie zbudowanej pewności siebie to wielość wątpliwości a w efekcie zwolniony proces podejmowania decyzji. Wyostrza się lęk, a lęk i decyzje podejmowane w lęku są obarczone błędem. Praca nad pewnością siebie i asertywnością to skuteczna praca nad obniżeniem poziomu lęku i obniżasz tym samym ryzyko błędu w podejmowanych decyzjach względem biznesu jaki prowadzisz.

„Zacznij od pokochania samego siebie i zrozum, że kiedy ty się zmienisz zmieni się cały świat”

A „ Każda rzecz jest dobra lub zła w zależności od tego, co o niej myślimy – oto cały sekret” B.Kożusznik i M. Adamiec Zarządzanie sobą

Pomogę Ci ją zbudować. Mam sprawdzone narzędzia. Po co tracić czas na poszukiwanie narzędzi i sprawdzanie czy działają czy nie. Moje szkolenia lub praca indywidulana (trenerska, coachingowa, mediacyjna)  wyposaży Cię w to czego potrzebujesz, by podjąć wysiłek w budowanie pewności siebie w autentycznej postawie asertywnej i  pewności siebie, która będzie autentyczna i prawdziwa. Która będzie w Twojej głowie pod tytułem rozumne i logiczne myślenie. W Twoim sercu pod tytułem wrażliwe i empatyczne rozumienie siebie i innych ludzi co daje unikatową możliwość budowania relacji w oparciu  wygrana/wygrany. I wreszcie  w nogach pod tytułem: tę pewność siebie widać w twarzy, w rękach w nogach gestach i głosie. Tego nie da się oszukać. Kiedy to w sobie zbudujesz trudności to będzie dla Ciebie okazja do rozwoju a nie powód do narzekania i oskarżania innych. Będziesz brał życie i podejmowane decyzje w swoje ręce i skupiał uwagę na rozwiązaniach a nie na poszukiwaniu winnych i usprawiedliwień dla swoich niepowodzeń i trudności. Wzmocnisz efektywność i skuteczność. Lęk nie będzie Tobą kierował. On jest Ci potrzebny. Potraktujesz go jako informację i narzędzie do podejmowania decyzji.

Asertywność i budowanie autentycznej pewności siebie poprzez lubienie siebie ułatwia dążenie do celu konsekwentne i nieustępliwe a jednocześnie z zachowaniem partnerskich stosunków z kontrahentami, współpracownikami po prostu ludźmi. Tu oprócz wiedzy merytorycznej jakiej potrzebujesz do wykonywania swoich codziennych obowiązków zawodowych potrzebujesz trenować i kształcić się w asertywności i komunikacji bezpośredniej oraz strategii zarządzania relacjami, by budować silny trwały i efektywny biznes. By rozwijać elastyczność i szerokie myślenie na temat relacji jakie ludzie budują a Ty z Nimi. Nie da się rozwijać biznesu, budować rodziny bez ludzi i bez utrzymywania relacji z Nimi.

„Jeśli drzewo jest zbyt sztywne, zostaje złamane” Lao-tsy

Wszystkim moim czytelnikom życzę powodzenia i wszelkiego dobra. Zapraszam również do ewentualnego kontaktu i współpracy

MW